Aaaaa! Jestem straszna! Tydzień minął od pierwszego wpisu, a ja już mogę potwierdzić, że zamiast na przekór nazwie bloga to się z nią utożsamiam! 😩 Przez ten tydzień nie zrobiłam nic. I gdybym chociaż jeszcze jakoś w mairę normalnie jadała, ale nie - pożerałam słodycze w kilogramach! Zgonię to na zbliżającą się miesiączkę, ale wiem, że to ie jest wymówka.
Dziś rano obudziłam się w stasznej kondycji fizycznej. Ale zmobilizowałam się do treningu. Pomyślałam, że trzeba wykorzystać wolny poranek, a i może to sprawi, że poczuję się lepiej. No i faktycznie! Wykorzystałam to, że na dworze nie było jeszcze gorąco, wystawiłam matę laptopa i poćwiczyłam! Dziś zrobiłam tening z Monika Kołakowska. Nieźle się spociłam, ale teraz czuję się rewelacyjnie i mogę znów działać na pełnych obrotach! 😁
Ostatnio strasznie spodobał mi się street workout! Nie mogę się napatrzeć na gości i dziewczyny, którzy mają świetne ciało i wyglądają bosko! Zaczynam w głowie układać plan, jak się stać jedną z nich 😁 Chociaż wiem, że do tego potrzeba długotrwałych treningów również z ciężarami. A ja muszę się zmobilizować póki co do systematycznego ruchu, a gdzie tu myśleć o sile...
Kochani! Lecę zbawiać świat! Trzymajcie się!

